Bloog Wirtualna Polska
Są 1 259 903 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Carnac

czwartek, 12 sierpnia 2010 18:59
Carnac czy też jak piszą w Bretanii Karnag miasteczko nad Oceanem Atlantyckim słynace z kamiennych alei menhirów. Ich powstanie datuje się na 4500 - 4000 lat p.n.e..Jest jednym z najwiekszych, gdyż obejmuje ponad 3 000 sztuk menhirów stojących w równoległych rzędach.

Jak zwykle tego typu budowla rozciagająca się na odcinku kilku kilometrów nasuwa wiele pytan. Pierwszym jest - dlaczego coś takiego, tyle tysięcy lat temu ktoś przytachał. poustawiał, czemu miało to słuzyć. I tu mamy kilka teorii spiskowych. Jedna - że to prehistoryczne obserwatorium astronomiczne, druga, że cmentarzysko, kolejna, że to zakleci w kamienie żołnierze mający strzec mieszkańcow, jeszcze inne, że te kamienie stoją tak równiutko ponieważ to żołnierze legionów rzymskich zaczrowanych przez Merlina.

Niestety, dane mi było zobaczyć tylko jedno skupisko menhirów zwane Kermario........














Do zobaczenia .....w następnym miejscu....


oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Pont Aven

środa, 11 sierpnia 2010 20:26
Pont Aven - malownicze miasteczko położone w Bretanii nad ujściem rzeki Aven. W dawnych czasach było to miasteczko targowe o "14 młynach i 15 domach".
To tutaj swe stopy stawiali, rozkładali sztalugi, mieszali farby Paul Gauguin, Emile Bernard, Paul Serusier. Paul Gauguin był twórcą "Szkoły z Pont Aven". z którą to był związany masz polski malarz Władysław Ślewiński.
Miasteczko to do dnia dzisiejszego jest związane z artystami. Działa tutaj.......na pewno 40 galerii...... a może jest ich więcej....?
Wiadomo, że nie da się wejść do wszystkich. ale zawsze można popatrzeć przez okno. Jedne były takie, których forma wyrazu odrzucała, były takie, obok których przechodził człek obojętnie, były takie, gdzie stawaliśmy, stwierdzalismy......ładne, ale były i takie przed którymi człek zatrzymywał się.....i stał.....szedł dalej......potem jeszcze raz wracał i patrzył.....

A teraz fotorelacja.....

Pont Aven......ukwiecone uliczki.....i gdzie nie spojrzeć wszędzie kwiaty.....







Atrakcja miasteczka.......nikt obok tego nie przechodził obojętny....
nawet król w to miejsce chodził piechotą......



ale spoko.....
ten przybytek jest dziś odpowiednio skanalizowany, jest tam sedesik i nic nie spada do strumyka.....

a strumień, rzeczka nad którą stały młyny....





I domki......



Port....a w nim jachty, żaglówki, katamarany,...









był też i taki....samotny..... zapomniany przez Boga i ludzi .....



Czasami sprzęt pływający musi przejść remont....



ale nie każdego stać na dobry sprzęt, co sprawia, że inwencja twórcza jest wskazana.....



A galerie....

to obraz do którego wracalismy, .....
wyglądał tak, jakby fale zaraz miały musnąć nasze stopy.....genialne.....



Śliczne bukiety..... i martwa natura....



Z przymróżeniem oka....
miejsce .........tylko dla wybranych.....




Do zobaczenia.......w kolejnym miejscu.....















 
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Mont Saint Michel - opactwo

środa, 14 lipca 2010 12:18
Idziemy groblą.....

przed naszymi oczami Wieża Królewska - to ta po lewej oraz wieża, w której mieszkała straż opata...



Trochę na prawo .....Wieża Wolności...



Przeszliśmy przez bramę, położoną trochę z boku. I pierwszy widok po przejściu kilkunastu kroków - to wąska uliczka.
Chcieliśmy też zdobyć jakieś informacje, mapki w informacji turystycznej, ale ......jak to nas spotkało już nie raz,......było zamknięte. Fatum jakieś....?

A wąska uliczka...to Grande Rue.....




Potem schodami w górę na mury obronne. I tu....trzeba się liczyć z długim spacerem, pokonywaniem wielu schodów to w górę, to w dół.
Ale warto,.....widok na zatokę, na sąsiednią wysepkę o nazwie Tombelaine, do której można dojść.....pamiętając jedynie, o której droga powrotna zostanie zalana.

A schodki..... proszę bardzo....



i jeszcze kawałek murów....




a widok na zatokę ...ale już z okien opactwa....jak dobrze się przyjrzycie, dostrzeżecie wędrujących ludzi na wysepkę,....ale czy tylko ruszyli, aby przejść się po dnie zatoki kanału La Manche , czy też dotarli do brzegów wysepki zwanej Tombelaine i wrócili....któż to wie......




I tak wędrując po murach dochodzimy do opactwa...jeszcze kilka schodków i .....




 Wchodzimy poprzez Salę Straży (salle des Gardes)- w której nabywamy bilety, jeżeli mamy ochotę to nabywamy jakieś pamiątki. I tu możemy spotkać się z pytaniem, czy mamy ochotę również na nocne zwiedzanie,.......i to może być interesujące. My przyjechaliśmy tam około godz. 13, a czekanie do godziny 19 lub 21 (nie pamiętam godziny), potem jeszcze długi powrót na camping mijało się z celem.

Potem wspinaczka po Wielkich Schodach,



i trochę wyżej ....



i fragmenty opactwa...... jeszcze tu, z perspektywy wędrowca w górę...



Budynki powstawały pomiędzy XIV a XVI wiekiem, połączone wiszącymi przejściami, a urzędowali tam opaci. Przed nami kościół i budynki opactwa.


Potem Taras Zachodni - sporych rozmiarów. Jak popatrzymy pod swe stopy, to na kamieniach zobaczymy różne znaczki. Jak powiedziała przewodniczka, znaczki te były "podpisem" osób, które dostarczały odpowedni kamień, w określonej ilości do budowy opactwa.... znaczy to, że podczas budowy siedział skryba i zliczał, sprawdzał ilość i jakość dostarczonego budulca.  



   
Z tego tarasu - a jest to jedyne miejsce na całej wyspie, z którego widać neogotycką wieżę dzwonnicy, która została zbudowana w 1897 roku i na której stoi posąg świętecgo Michała.



To iglica, a reszta....




Wchodzimy do kościoła. Nipozorne wejście.

Jego początki sięgają  X wieku, na szczycie 80-cio metrowej skały.



Potem przybywało zabudowń....XI i XII wiek...



I przybywało....to wiek XII i XVIII



Aż przybrało dzisiejszą formę....




Kościół....

jego wnętrze ........  taki rzut oka na całość...



i sklepienie.....drewniane....



ołtarz..... prosty,  surowy w swej formie....



nawa boczna......



i posąg, a można by rzec że posążek, bo niewielkich rozmiarów on jest.... świętego.....Michała....



Potem opuszczamy kościół aby obejrzeć część klasztorną zwaną La Merveille.

Krużganki ...które powstały w połowie XIII wieku....







i roślinne zdobienia...







Refektarz - tu mnisi spożywali posiłki....



i ogromna klepsydra.....




Schodami przechodzimy do Sali Gości. 
Tu podejmowano królów oraz szlachtę.

Potem krypta z grubymi filarami. Powstała w połowie XV wieku.





Kolejne pomieszczenie - to krypta świętego Marcina - o sklepieniu na wysokości 9 metrów, zbudowana po 1000 roku stała się fundamentem pod budowę  południowej części kościoła opactwa. 

Tu panie trochę rozmyte, ale przy nich doskonale widać wielkośćtego pomieszczenia...




Potem przechodzimy do pomieszcenia, w którym znajduje się ogromne koło....które to powstało w miesjcu, w którym gromadzono ludzkie kości wydobyte na cmentarzu a mające nazwę "kostnicy mnichów"
Koło powstalo w 1820 roku i służyło do wciągania na górę żywności dla więźniów..... a dość długo tam było....



no i "sanki"czy też wózek, którym wciągano wszelkie dobra....




Potem schody.... łączące budynki na północy z budynkami na południu......
a na nich moje szczęście....



i schody, którymi wchodzą tylko mnisi, no i pracownicy.....




I jak już po nich wejdziemy dotrzemy na dziedziniec.....długą salę z podwójną nawą....



W sali tej znajdziemy fragmenty skał, na których wzniesiono opactwo...




Opuszczamy dziedziniec i przechodzimy do Sali Rycerzy. Sala ta powstała, aby podtrzymywać klasztor. Mnisi wykorzystywali ją do pracy i nauki.



Jeden z dwóch ogromnch kominków ......nie sposób ich zmnieścić na jednym zdjęciu...



I ostatnie pomieszczenie w którym mnisi pobierali jałmużnę, przyjmowali biednych i pątników wszelkiego stanu. ....
z którego mam tylko jedno zdjęcie..... świętego Michała......




A miasteczko .....XII wiek. Wąska uliczka o nazwie Grande Rue. Aż by się chciało, aby poruszać się w średniowiecznych strojach,...no chociaż sprzedawcy.....

Widziana z góry...



Łażąc po murach, zaułkach dotarliśmy do kościółka Sant Pierre.
Oczywiście przed wejściem Joanna d'Arc. Piszę oczywiściebo to patronka Fracji no i wiele kościołów jest pod jej wezwaniem, we wnętrzach obrazy z jej postacią.



Wnętrze malutkie, ale warte chwili zatrzymania....



   


I stanęliśmy .....z drugiej strony wejścia na wyspę czyli tak od "d...... strony",  połaziliśmy po piachu, błacąc (ja) trochę buty.

I tutaj już mamy taki widok...




I jeszcze malutka kapliczka świętego Auberta .....uczepiona skały ........zamknięta....



i jakieś pozostałości, po czymś........



Jeszcze będzie trochę zdjęć......ale za jakiś czas....

oceń
1
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Mont Saint Michel - zdjęć kilka

niedziela, 11 lipca 2010 22:57
Z naszego campingu spora odległóść dzieliła nas od wyspy.
I tak po 2,5 godzinach jazdy naszym oczom ukazał się taki oto widok....



Jeszcze trochę niejasny, trochę przymglony, ale coraz bliżej.....



i bliżej....



aby po chwili, stanąć na grobli, twarzą w twarz przed wyspą....i jej opactwem i miasteczkiem...



Na tym dzisiaj poprzestanę,....
Zapraszam jutro.
Zajrzymy do wnętrza opactwa, wyruszymy spacerkiem po murach obronnych, przejdziemy się XII-wieczną uliczką,.....

Do zobaczenia...
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Mont Saint Michel

niedziela, 11 lipca 2010 14:08
Wyspa Mont-Tomba czyli Grobowiec na Wzgórzu a na nim opactwo było celem naszej wyprawy w piątek. W soboty i niedziele miejsce to jest oblegane. W czasie naszego pobytu mogliśmy zaparkować w pobliżu wyspy (parking kosztuje 5 eur) i jeszcze tego dnia grobla i parkingi nie miały zostać zalane.
Z czego słynie ta wyspa? Ano z opactwa, miasteczka, które powstawało pod murami oactwa, oraz przypływów i odpływów, które można zobaczyć i "dotknąć".  Bardzo silne fale wzoszą się i opadają zgodnie z fazami księżyca, wiosną osiągają prędkość do 10 km/h a różnica poziomu wody między przypływem a odpływem może sięgnąć nawet 14 metrów.

Początki tego miejsca sięgają 708 roku. Według legendy biskupowi Aubertowi z Avranches ukazał się Michał Archanioł, który nakazał mu wybudować kościół. Powsatała wtedy kapliczka, którą wykuto w skalnej grocie. Dziś zachowały się po niej jedynie resztki muru.
W roku 966 książe Ryszard I Nieustraszony ufundował kościół, sprowadził 50 mnichów benedyktyńskich i utworzył opactwo. Wtedy kościół ten był dwunawowy.
Mnisi zajmowali się kopiowaniem manuskryptów, dlatego też opactwo zyskało miano "miasta książek".  Przez następnee lata opactwo i kościół się rozrastało. Powstały takie budowle jak kościół ramoński, refektarz, dormitorium, dziedziniec spacerowy, jałmużnik. W latach 1211-1228, a więc zaledwie przez lat 17 powstał gotycki budynek klasztorny nazwany La Merveille, co w tłumaczeniu oznacza Cud. Podczas wojny stuletniej (lata 1337 - 1453) ufortyfikowano wyspę, a co za tym idzie opactwo, i dzięki temu Anglicy nie zdobyli tego miejsca. Niestety, sami Francuzi w roku 1789 przegonili mnichów a klasztor przerobili na więzienie polityczne, które istniało tam do roku 1863 roku. Ponownie benedyktyni zagościli w murach opactwao dopiero w 1969 roku.

W 1879 roku wyspę połączono ze stałym lądem groblą - dziś to droga asfaltowa - o długości 1,8 kilometra.
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


sobota, 22 lipca 2017

Licznik odwiedzin:  84 238  

Kalendarz

« lipiec »
pn wt śr cz pt sb nd
     0102
03040506070809
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31      

O moim bloogu

Głównie o hafcie krzyżykowym, trochę o miejscach w których byłam, troszeczkę o mnie samej, i ociupinkę - tak o wszystkim.

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Ulubione strony

Patchowork - Belgia

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 84238

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Money.pl

Pytamy.pl