Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 269 758 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Muzeum Magii w Blois

czwartek, 24 czerwca 2010 22:55
Dotarliśmy do Blois. Ponieważ w samym centrum miejsca parkingowe są płatne, a wiadomo, że jak mamy coś zobaczyć to 2 godziny to za mało (koszt płatnego parkingu przy 2 godzinach wynosi 3 eur, no chyba, że nie uiści się opłaty, to wtedy można zobaczyć kartkę z mandatem za wycieraczką z kwotą 11 eur) pojechaliśmy na parking trochę dalej, co skutkowało 10-minutowym spacerkiem...pod zamek.

Założenia  były proste.
Po pierwsze - zobaczyć zamek - ale o tym będzie oddzielny wpis......za jakiś czas....
po drugie - zobaczyć Muzeum magii.

Muzeum Magii jest na przeciwko wejścia do zamku. Kupując bilety nabyliśmy "dwupak" to znaczy ... zamek + muzeum magii. Wtedy wychodzi po prostu taniej.

Pierwsze co zobaczyliśmy, gdy stanęliśmy przed muzeum to ....smoki ......
Ich "prezentacja" ma miejsce o pełnych godzinach....Oto one....



i potwór z bliska....




Przed gmachem stoi pomnik człowieka, który uzany jest za pierwszego nowoczesnego iluzjonistę...

Oto Robert Houdin,... 



We wnętrzach czeka na nas zabawa z krzywymi zwierciadłami, zgadywanki, jakie 2 zwierzaki widać, a przede wszystkim ......jeden z działów fizyki....optyka......odbicia obrazu...... to przednia zabawa ..... oto namiastka...



Koniecznie trzeba się wdrapać na 3 piętro.
Tam zostały nam założone pod oczy takie "niby daszki" z lusterkiem, w które mieliśmy patrzeć, koniecznie trzymać się poręczy.....i przechadzaliśmy się w środku filmu 3D......efekt niesamowity. ... a to tylko wykorzystnie optyki....

Dla utrudnienia - trzeba zaplanować sobie wizytę w godzinach, w których odbywa się spektakt iluzjonistyczny.
W okresie od 20 lipca do 20 sierpnia - w godzinach: 11.15; 14.45; 16.00 oraz 17.15 a w pozostałą część roku o 11.15, 15.15 oraz 17.15.
David Copperfield to to nie jest, ale warto zobaczyć.

Strona muzeum     http://www.maisondelamagie.fr/


oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Zamki nad Loarą ....czyli francuska Dolina Królów

środa, 23 czerwca 2010 20:08
W dolinie Loary na odcinku okolo 280 kilometrów królowie, arystokraci francuscy wybudowali ponad 300 zamków. Dziś - jak się po nich przechadzamy - ja nazwałabym je pałacami.
Najstarsze powstały w średniowieczu, ale większość wybudowano w okresie renesansu.
Wyczytałam w mądrej książce (Zamki nad Loarą), że ponad 600 lat temu Burgundowie spustoszyli Paryż a wierny dworzanin króla Francji Karola VI wywiózł pod eskortą 15-letniego wówczas delfina - czyli następcę tronu do zamku w Chinon. I tak w nocy 28  maja 1418 roku Loara zagościła na kartach historii.
Ocalony delfin to nie kto inny jak Karol VII, a potem i jego następcy uznali dolinę Loary za idealne miejsce ucieczki pzed zagrożeniami stolicy. Zaczeły powstawać  wielkie zamki, rezydencje w których szybko zagościły intrygi, zemsty, dworactwo no i oczywiście romanse. W 1528 roku Franciszek I zapragnął powrócić do Paryża, z nim powrócił dwór, a za nimi powędrowała do stolicy szlachta.
Każdy zamek, każda rezydencja ma swą historię.
Opisując zamki do których dotarliśmy, będę starała się opisywać ich historię. Informacji jak zwykle dostarcza mi internet, ale również przewodnik zatytułowany "Francja" (choć niewiele w nim jest informacji),"'Zamki nad Loarą" z Pantera Books oraz nabyty tutaj, we Francji za jedyne 9,5 eurusiów przewodnik w języku polskim "Zamki nad Loarą" no i oczywiście ulotki otrzymywane w zwiedzanych przez nas zamkach głównie w języku angielskim, chociaż są takie miejsca, w którym otrzymujemy je w naszym ojczystym języku...co by znaczylo, że nasi tam zaglądają....

Nasza podróż

Dzień 1
dojazd na camping o nazwie Les Alicourts w Pierrefitte-sur-Sauldre

Dzień 2
  • Gien
  • Sully-sur-Loire
  • St. Bennoit sur Loire
  • Germigny des Pres
Dzień 3
  • La Ferte-Saint-Aubin
  • Clery Saint andre
  • Meung sur Loire
Dzień 4
zmiana miejsca zakwaterowania na camping w Cande-sur-Beuvron o wdzięcznej nazwie La Grande Tortue
  • Chambord
  • Cheverny
Dzień 5
  • Menars
  • Chaumont
Dzień 6
  • Blois
  • Maison de la Magie
Dzień 7
  • Amboise
  • Le Clois Luce
  • Chenonceau
Dzień 8
  • Valencay
  • Fougeres
Dzień 9
  • Villandry
  • groty w Savonnieres
Dzień 10 - zmiana miejsca zakwaterowania ...
  • Usse
  • Azay-Le-Rideau
Dzień 11
  • park rozrywki Futuroscope
Dzień 12
  • błogie lenistwo na basenie
Dzień 13 - i znowu zmiana zakwaterowania
  • Carnac
  • Pont Aven
Dzień 14
  • Mont St Michael
Dzień 15
  • Concerneau
  • Point du Raz
Dzień 16 - koniec wyprawy i powrót do domu.


Jutro - tj. w poniedziałek wracam do pracy a moja trójka chłopów pozostaje jeszcze w domku. Coś przebąkują o wyprawie do Polski....
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Dziewczynki - kolejna odsłona

piątek, 18 czerwca 2010 23:47
Ponieważ nie będę miała dostępu do netu pokazuję kolejną odsłonę mojej dziewczynki...



Sorry za jakość zdjęcia

Do zobaczenia....
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Rok szkolny 2009/2009 uważam za zakończony

piątek, 18 czerwca 2010 22:36
Tak, tak, to nie pomyłka.
U moich chłopców rok szkolny się zakończył.
Młodzi powiedzą ....już????
Ano, już. Ale dla pocieszenia powiem, że szkoła amerykańska, do której uczęszczają moje dzieci rozpoczyna rok szkolny w połowie sierpnia. I tu każdy polski uczniak może zakrzyknąć - tak szybko???!!!

Co mogę powiedzieć o systemie nauczania w amerykanskiej szkole.

Pierwszy dzwonek - nie tak jak w Polsce, mowa trawa, biało-czarne gajerki, godzinka i do domu. Tu pierwszy dzwonek oznacza początek pierwszej lekcji.
A dzwonek ostatni - żadnego rozdawania świadectw, żadnych nagród, mów, podziękowań, kwiatów i prezentów.
Ostatni dzwonek to koniec ostatniej lekcji, normalnej, 45-minutowej.

Tu rok szkolny podzielony jest na 4 semestry. Każdy semestr to 42 dni pracy.
Lekcje - codziennie, niezależnie od wieku uczniowie są w szkole od 8.50 do 15.30. czyli 7 lekcji.
Każdego dnia 7 lekcji niezależnie czy masz lat 7, 8, 10, 12 czy 18.
Codziennie przez cały semest są te same lekcje.
Co by znaczyło, że jak na pierwszej lekcji masz na przyklad "matmę" to przez 5 dni w tygodniu, przez 42 dni w semestrze matma jest na pierwszej lekcji.
Książki - w Polsce wydaje się na nie majątek. Tu - podręczniki leżą na półeczce pod ławką w klasie. Jeżeli uczeń chce mieć podręcznik w domu, po prostu idzie do nauczyciela, prosi i go otrzymuje. Potem ma go zwrócić.
Synowie mieli taki przemiot jak "art", co byłoby odpowiednikeim polskiej plastyce.
Tu dizeciaki wszelkie materiały do wykonywania prac dostają na lekcji. Może 2 razy (a mam dwóch synów) musiałam kupić jakiś blok.
I niech się schowają wszystkie lekcje plastyki w Polsce.
Tu, dziewczyna, która śluicznie rysuje, maluje dostaje nagrody, wygrywa konkursy, robi coś dla jakiegoś wydawnctwa - ma lat 16. Jakie szanse na pokazanie swoich prac miałaby w Polsce, jak mogłaby doskonalić swoje umiejętności nie będąc w szkole plastycznej? Tu dano jej szansę, doceniono umiejętności  i dziewcze tę szansę wykorzystuje i się rozwija.

Język angielski . To jest problem każdego obcokrajowca, który przyjeżdża i ma oddać dziecko do szkoły amerykańskiej.
Moje młodsze chłopie uczęszczało na lekcje angielskiego przez 2 lata w szkole, rok prywatnie. I pierwszego dnia zderzenie z rzeczywistością.  Rzuceni na głęboką wodę z kołem ratunkowym w postaci słownika w plecaku....a lekcja po angielsku, a takich lekcji siedem, nauczyciel cały czas coś mówi, oczekuje reakcji, odpowiedzi,.....a znalezienie jednego słówka zajmuje trochę czasu, a jeszcze pytanie jak się go pisze, a takich słówek w jednym zdaniu jest trochę...a szybkość ich wypowiadania ma prędkość wystrzeliwanych pocisków z karabinu maszynowego, a pan mówi niewyraźnie..... a słownictwo z jakiejś dziedziny.....
Nie utonęli, pływają już całkiem nieźle.

Popołudniami mieli zajęcia w polskiej szkole.
Ponieważ to stare konie są, zazwyczaj mieli zajęcia od 16.45 do 19.15 - dwa razy w tygodniu. Ale bywały takie dni , kiedy do szkoły wędrował uczniak na 19.15 a kończył zajęcia o 20.55.

Kilakrotnie dzieciaki z naszej polskiej szkoły przygotowywały przedstawienia. I nie było żadnego, o którym można by było powiedzieć nijakie, nudne.  Większość była o tematyce historycznej .... zrobiona tak, że łzy cisnęły się do oczu.....gdzie swą rolę miał 7-latek jak i 17-latek a i rodzic też swą rolę miał.

Na zakończeniu roku dostałam podziękowania - ja i kilkunastu innych rodziców za pomoc szkole. A podziękowanie - to "Szkolne androny". Wypracowania, które pisały dzieciaki. Oto niektóre tytuły...
  • Powroty  (to tekst, który napisł 6-klasista powracający do kraju).
  • O makaronie, który poturlał się w świat;
  • Flądra;
  • Żaba i jeje przyjaciółka Ela - (to mego synka wypociny);
  • O kapuśniaczku;
  • O żabie, która była niebieska;
  • Zaczarowany makaron;
  • Tropem dinozaurów;
  • Manekinowo;
  • Baśń o dorosłym deszczu;
  • Nocne życie manekinów w centrum handlowym.
Mam teraz lekturę na późne wieczory...

Juro wybywamy na wyprawę do Francji, na podbój zamków nad Loarą, na klify Bretanii, do St. Michael i zobaczymy, gdzie nas jeszcze oczy pomiosą.

Wracam za dwa tygodnie.

Do zobaczenia, do napisania....
 

oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Tournai - Catedrale Notre Dame

środa, 16 czerwca 2010 20:29
Katedra Notre Dame czyli po naszemu Katedra Najświętszej Marii Panny.
Wpisana na listę UNESCO.

Budowana w latach 1110 - 1325 z matowoszarego marmuru, który był wydobywany w okolicy. Pieniądze na jej budowę pochodziły z handlu kamieniem i wełną.  Jednak nie jest to pierwotna budowla. Obecna katedra jest już trzecią z kolei, która stoi na tym miejscu.
Niestety nie można podziwiać jej w całej okazałości, bo niestety są prowadzone prace konserwatorskie.
Na zwiedznie wnętrza katedry musimy się umówić trochę później.......bo po 18 już nie sposób wejść do środka.

Kilka zdjęć.....

Notre Dame widziane z okolic ratusza - widać pięć wież katedry... i dzwonnicę wraz z jej dzwonem....



Wokół katedry.....



Przy wejściu....



z wieczorną grą cieni....



Nie sposób zrobić zdjęcia całej ściany katedry, bo jak pisałam trwają prace remontowo-konserwatorskie i ......cały czas jest coś zasłanięte...





i detale wykańczające dzieło....



Przy tej ścianie.....



i szczególne twarze....



a tylko jeden z podróżnych mógł wsakzywać pozostałym drogę...







oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


środa, 18 października 2017

Licznik odwiedzin:  85 235  

Kalendarz

« czerwiec »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
282930    

O moim bloogu

Głównie o hafcie krzyżykowym, trochę o miejscach w których byłam, troszeczkę o mnie samej, i ociupinkę - tak o wszystkim.

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Ulubione strony

Patchowork - Belgia

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 85235

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Money.pl

Pytamy.pl