Bloog Wirtualna Polska
Są 1 259 902 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Ateńskie ulice

środa, 29 października 2008 19:27

Dla tych, którzy chcą podróżować przez Grecję autem.
Takie są ceny za przejazd autostradą - niestety nie mam pojęcia, jakiej długości.
Ale podejrzewam, że nie jest to 25 km z jednym pasem ruchu, jak to ma miejsce w naszej ojczyźnie.



Ceny paliw z połowy wześnia - na stacji Shell-a



I to by było na tyle dla podrożujących samochodem.

Poruszanie się po mieście na piechotę nastręcza trochę trudności.

To widok chodnika, który prowadzi do szpitala....... 



a to chodnik w innej części miasta....



i przejście dla pieszych...



I nikogo nie dziwi, że ludzie chodzą środkiem ulicy, bo czyż można inaczej?
Parkowanie samochodów to też mistrzostwo.
Odległości między samochodami - milimetrowe i nie są one poobijane.....

Takich kiosków można w mieście spotkać sporo. Handlują gazetami, słodyczami, no i tym, co jest najważniejsze - zimnymi napojami.
Niestety cena jest wyższa niż w sklepie. Otwierane były ok. 8 a zamykane po godzinie 24.


  

W pobliżu naszego hotelu można było spotkać takie urządzenia



I za to, że wrzucało się szkło, plastik czy też aluminium wyskakiwał kupon - zniżka do marketu, którego nazwy nie pomiętam.
Jeden taki kwit zabrałam. Ulga przy zapłacie za zakupione towary wynosiła 0,02 euro. Jak widać "paragony"nie wszyscy zabierają.

To bardzo mi się podobało,
biegnący człowiek z wiatrem we włosach....



Ładne domki....
gdzieś w mieście



i w pobliżu pałacu prezydenta...



Takie zwyczjane, bez ochów i achów......

  



Ale były i takie, z powybijanymi oknami, bez drzwi, z powiewającymi strzępami firanek...

  

samo życie...


oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Rocznica

środa, 29 października 2008 12:02
Rok temu leżałam w szpitalu.
Z własnej i nie przymuszonej woli.
Miałam problemy ze zdrowiem i chciałam wyjść na prostą.
I jakoś to mi się udaje.
Dokładnie 29.10.2007 roku stałam się "pompiarą", kobietą uzależnioną od drenów.
Wiem, że niewiele osób czytających wie w tym momencie o czym piszę.
Przyznaję - jestem słodka, bo moja trzustka w 1995 roku odmówiła wsółpracy.
Dziś za sprawą pompy insulinowej moje życie stało się łatwiejsze.
Zasypiam spokojnie.
Kiedyś, za sprawą baaaardzo niskich cukrów budziłam się cała mokra, nie mogąc wstać, bo nogi jak z waty, z piżamą poplamioną czekoladą, a ja nic nie wiem, nie pamiętam. Koszmar - dla mego męża, cały czas czuwał, sprawdzał, ogarniał go strach, gdy moja ciapłota przypomina kostkę ludu......
Od roku nie miałam ani jednej takiej nocy i chociażby dla tego warto było uzależnić się od malutkiego sprzętu.
Dla mnie łatwiejsze stało się kontrolowanie cukrów, podniosła mi się wrażliwość na niskie cukry. Kiedyś, przy cukrze 35 (minimalny poziom to 70) chodziłam, może było mi trochę słabo, ogarniała mnie głupawka,  ale normalny człek, nie przyzwyczajony do takiego spadku poziomu cukru leżałby nieprzytomny. Ja się jakimś cudem trzymałam.
I przez rok schudłam - 11 kg. I dużo i mało, zwłaszcza, że przed pompą przez rok przybywało - srednio 1 kg w ciągu miesiąca. A wyjaśnienie takiego stanu rzeczy okazało się proste. Moja cukrzyca. Miałam cukry - w krótkich odstępach czasowych od bardzo niskich do bardzo wysokich - tak w granicach 250 (max. dla zdrowego to 110-120). A że przy niskich cukrach trzeba coś zjeść, aby cukier się podniósł, zjadałam - batonik - cukier rósł - potem za wysoko - dostrzykiwałam insulinę - więc cukier spadał - i znowu musisz coś zjeść - a jeszcze w międzyczasie śniadanie, obiad, kolacja i..... i spirala się nakręcała.  I cały czas ogromna chęć do jedzenia.
Tak było. Nie chcę/chciałam czegoś takiego. 

Dużo się przez ten rok zmieniło. I to na korzyść.
Powód - mały, leciutki, przypięty do paska lub wsadzony do kieszeni.... sprzęt zwany pompą insulinową.
  



    

 
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Piękna i Bestia (2)

niedziela, 26 października 2008 22:17
Już tudzień minął od poprzedniej publikacji pracy na kwadracikiem dla Marty.
Oto jak mój hafcik prezentuje się dzisiaj....



Troszkę przybyło.
Bardzo mnie korciło aby wyszywać kontury - i cosik ich już jest....

Ale jeszcze sporo krzyżykow przede mną.
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Ateny i Akropol

środa, 22 października 2008 22:55
To, po co każdy turysta - jedzie, ale chyba częściej go zawożą - do Aten to ....oczywicie.....zobaczyć Akropol.
Jego widok każdy ma przed oczami, wiemy jak wygląda....


Zdjęcie to robiliśmy w bardzo słoneczny dzień, słońce patrzyło w obiektyw i wtedy przystanął przy nas starszy Pan.
Zapytał - skąd jesteśmy, czy zwiedzamy Ateny w grupie czy też sami.
Zostaliśmy wzięci początkowo za obywateli kraju o zbliżonej nazwie Holand, ale gdy było widać, że nie dokońca się orientuje, że istnieje takie państwo jak Poland wystarczy powiedzieć dwa nazwiska - i wtedy już wszystko staje się jasne. 
Pan ten wyjaśnił nam, że z tego miejsca dobre zdjęcia wychodzą tylko wtedy, gdy jest bardzo wcześnie, pochmurno lub pada deszcz - a to nie zdarza się tam często. Więc cieszę się z takiej jakości zdjęcia....przecież mogło nic nie wyjść....

A teraz - już ostatni punkt ze zwiedzanych przez mnie zabytków w urokliwym, acz nie dla mnie mieście.....
Trochę historii - dla mnie ...bo pamięć jest ulotna, i dla Was - może kiedyś coś z tej mojej pisaniny się przyda...

Akropol to nie tylko znany nam Partenon.
Jego budowę rozpoczęto w 447 roku p.n.e. za sprawą Peryklesa, któremu zamarzyła się przebudowa Aten. Według niego wzniesiona budola miała świadczyć o politycznych i kulturalnych osiągnięciach Grecji.  

Wchodząc na teren Akropolu przechodziliśmy obok Odeonu Herodosa Atticusa. Był, a w zasadzie jest to teatr, który został wzniesiony w latach 161-174 n.e przez Herodosa Atticusa na cześć zmarłej żony. Jest on wykuty w skale i mieści "tylko" 5 000 widzów. Kidyś stały tu posągi dziewięciu Muz, a całość była przykryta cedrowym dachem. Dzisiaj nadal odbywają się tu koncerty, do którego próbę mogliśmy przez chwilę obserwować - no i posłuchać.  W 1955 roku przeprowadzono jego rekonstrukcję i dlatego byliśmy św2iadkami przygotowań do koncertu, który odbył się wieczorem.

A tu częś prawa....

  

Środek teatru.....



i jego lewa część....



Pierwszym wejściem na Akropol jest brama  Beulego. Nazwa - jakaś taka nie grecka, a to za sprawą francuskiego archeologa, który w 1952 roku odkrył jej szczątki. Jest ona najniżej położoną bramą na Akropol.
Wzniesiono ją 267 roku n.e. jako część umocnień po najeździe Herulów. 
A nad bramą - zbudowany przez Turków w 1686 roku bastion dla artylerii.

  

Wchodząc po schodkach w górę przed naszymi oczami są Propyleje.
Zostały one zbudowane w latach 437-432 p.n.e.jako wejście na Akropol. 
Centralna część to budynek (?) z doryckimi kolumnami - ale tylko od strony wschodniej i zachodniej.
Główne przejście - to jońska kolumnada.
Był - kasetonowy strop wymalowany na błękitno ze złotymi gwiazdami.
Do Propylei przylegają dwa skrzydła. W północnej była pinakoteka - pierwsza na świecie galeria obrazów.
  
Po jej prawej stronie mała budowla - zastawiona rusztowaniami - Świątynia Nike Apteros. 



W całym okresie Propyleje zmieniały swoich użytkowników. Były rezydencją arcybiska, pałacem Franków, turecką twierdzą i zbrojownią. Dzisiejszy stan zawdzięcza nie tylko dzialalności ludzi ale i siłom przyrody. W 1656 roku zostały Propyleje trafione przez piorun. A ludzie - w 1687 roku Akropol - za czasów bytności Turków w Grecji - był oblegany przez Wenecjan. Ostrzeliwali wzgórze z moździerzy. Trafili - w skład amunicji - przez co została zniszcona duża część budowli - tj. dachu, wnętrza i 14 kolumn zewnętrznych.

Rzut oka na dawną galerię



i na jońską kolumnadę, która prowadzi do Partenonu.



Jacyż malutcy w tych kamieniach jesteśmy.....

Przechodząc kolumnadą wychodzimi i po prawej naszym oczom ukazuje się Partenon.
Po lewej zaś stronie mamy Erechtejon. I poki co na razie o nim troszkę napiszę.
Został zbudowany w latach 421-406 p.n.e. To najświętsze miejsce Akropolu. To w tym miejscu spierała się Atena z Posejdonem o panowanie nad Attyką. Darem ateny - bylo dzewo oliwne - którego któreś wcielenie rośnie do dnia dzisiajszego. Tu Posejdon uderzył trójzębem w skałę i wytysnęło żródełko (ja go nie widziałam, ale tak podaje mój przewodnik). 
A nazwa - Erechtejon - pochodzi od mitycznego króla Aten - Erechteusa. 
Była  świątynią Ateny Polias i jednocześnie Posejdona.
Wzniesiona na kilku poziomach, bogato dekorowana, ......

Świątynia widziana od strony wejścia..

a  drzewo oliwne nadal rośnie.......

  


i z dugiej strony



Na oby zdjęciach zauważyliści zapewne portyk - zwany Gankiem Kariatyd - w którym kolumny zastąpiono postaciami dziewcząt. Nie są to jednak oryginały, bo te znajdują się w Muzeum Akropolu.



Cóż jeszcze można napisać o tej budowli. 
Że w 1463 roku turecki komendant miał tam swój harem.
Że w 1827 była przez Turkow prawie całkowice zniszczona.
I to tyle podaje przewodnik.

No i najważniejsza budowla Akropolu - Partenon.
Budowlę rozpoczęto w 447 r p.n.e. i trwała 9 lat. 
W całym okresie swej bytności pełniła różnorodne funkcje. Była kościołem, meczetem, składem amunicji. 
W środku znajdował się 12-metrowy posąg Ateny Partenos (Dziewicy). W czasie Wielkich Panatenajów (http://pl.wikipedia.org/wiki/Panatenaje) ateńczycy ofiarowywali nową szatę, utkaną przez dziewczęta z dostojnych rodów.
Dziś kopia znajduje się w Muzeum Archeologiczny.

A budowla - powstała na module 9:4. Na czym to polegało - a proszę bardzo



A jak ma się Akropol dzisiaj.

Popatrzcie....

tak, jak go zobaczyłam po raz pierwszy....


 
idąc wzdluż rusztowań okalających kolumny



dotarłam do strony wschodnie Partenonu




A tu rzeźby, żłobkowe traglify oddzielające płaskorzeźby......a właściwie to, co się ostało......

  



A to co robi niesamowite wrażenie to... 

widoki ze wzgórza, na którym stoi Akropol......

na Wzgórze Lykavittos i Wzgórze Strefi



na Morze Egejskie i rzekę


na Świątynię Zeusa ....



i na miasto



I jeszcze jedno - Akropol nocą.

To zdjęcie już znacie z poprzednich notek



Niebieskie światełko - to z Odeonu Herodosa - z odbywającego się tam koncertu.



i jeszcze jedno nocne zdjęcie...


oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Piękna i Bestia (1)

wtorek, 21 października 2008 21:28
Coraz mniej czasu, ale dam radę.........dam radę.......dam, na pewno......
Wydaje się, że sporo już jest - ale tak mi się tylko wydaje.
Zaczęłam w sobotę. I tak po 3 dniach - bo dzisiaj była przed pracą tylko jedna niteczka - mój Bestia i Pięknej wyglądają tak



Czy ktoś już ich widzi?
Ponieważ jest to kanwa 20 wyszywam pojedyńczą nitką. I trochę mnie drażnią prześwity na portkach i surducie Bestii.
Czy po wypraniu zostanie to zniwelowanie?

Jakoś dużo pytań na dzien dzisiejszy...................
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


sobota, 22 lipca 2017

Licznik odwiedzin:  84 218  

Kalendarz

« październik »
pn wt śr cz pt sb nd
  0102030405
06070809101112
13141516171819
20212223242526
2728293031  

O moim bloogu

Głównie o hafcie krzyżykowym, trochę o miejscach w których byłam, troszeczkę o mnie samej, i ociupinkę - tak o wszystkim.

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Ulubione strony

Patchowork - Belgia

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 84218

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Money.pl

Pytamy.pl